Wizy są jednym z największych problemów, z jakimi przychodzi nam się póki co mierzyć –  tak … większość z Was powie: „co oni piszą , wszystko właściwie dostępne z pozycji internetu, lub bezproblemowo w ambasadach … ” – tak , ale …. czas! Nasza podróż, w założeniu ma trwać 1 rok i 2 miesiące – i tu sprawa się komplikuje! Ponieważ ważność niektórych wiz ogranicza się do 3 ewentualnie 6 miesięcy – powstaje problem – czy zdążymy dojechać w określonym czasie?

Poszukując informacji dotyczących uzyskania kolejnych wiz, natknęłam się w internecie na biuró podróży mieszczące się w Gdyni, do którego po namyśle zdecydowałam się pojechać. Jak się okazało biuro specjalizuje się w pozyskiwaniu wiz do najróżniejszych zakątków świata – jeśli ktoś chciałby skorzystać bardzo polecam p. Kasię, a biuro nazywa się Sonrisa i mieści się w Gdyni przy ulicy Zygmunta Augusta).
Pani Kasia zaopatrzyła mnie w wiele cennych informacji, śledząc jednocześnie wszelkie zmiany zachodzące w przepisaach wizowych (ja nie miałam na to czasu, choćby z powodu pisania pracy mgr). Jako że do biura udałam się ok. lutego, mieliśmy sporo czasu na dokładne przemyślenie kwestii wizowych.
Pozostawiając sprawy w rękach pani Kasi, w czerwcu odebraliśmy wizy do Indii (ważne przez rok, koszt za nas dwoje ok. 1200 zł o ile dobrze pamiętam). Załatwienie wszelkich formalności polegało na wypełnieniu formularza podesłanego przez panią Kasię i dostarczeniu zdjęć wraz z kserem paszportów. W taki sposób zdobyliśmy wizę do Indii.

Iran.
Również przy pomocy pani Kasi, ale już za pośrednictwem internetu (tak świetnie działa to biuro) udało się dostać kody autoryzacyjne niezbędne do otrzymania wizy Irańskiej. Jako miejsce odbioru (które należy wskazać we wnisoku o kody) podaliśmy konsulat w Trabzonie (Turcja). Koszt kodów autoryzacyjnych 2×200 zł. I tak jak czytaliśmy w internecie, poszło dość gładko. Mając kody w formie pdf na telefonie, zjawiłam się w konsulacie o godz. 9.00 rano. Następnie opłata bankowa, ksero paszportu+ubezpiecznia i oczywiście zdjęcie. A tu pytanie od pani obsługującej: „nie ma pani zdjęcia w chuście?” na co ja odpowiedziałąm „NIE”. Podążyła zatem do konsula, zapytać czy takie zdjęcie „przejdzie” (zrobiłam kilkanaście jeszcze w Polsce, by być przygotowaną). Po czym wróciła radośnie obwieszczając „yes” i o godz. 11.37 byliśmy szczęsliwymi posiadaczami wizy Irańskiej.

EDIT: można samodzielnie aplikować o kody autoryzacyjne (wygodniej x100 z panią Kasią) na stronie internetowej, wskazując miejsce odbioru wiz! (nigdy więcej w Islamabadzie! totalna katastrofa)

Paskistan .