Podsumowanie Pakistan

Nic w Pakistanie nie robiło na nas takiego wrażenia jak obserwowanie życia na ulicy. Kolory, zapachy, ludzie, kurz, spaliny, stragany, towary i bieda – wszystko to razem było tak hipnotyzujące i energetyczne zarazem, że ciągle chciało się wracać i chłonąć ten żywioł. Kiedy powracają zmysły zdaje sobie sprawę, że tu nie czuć depresji, przygnębienia wręcz…

Pakistan – koniec wspaniałej przygody

Tak pomału kończy się pakistańska historia. Po wpłaceniu w polsce na konto 30000 zł kaucji, tu w Pakistanie sprzedano nam karnet. Odbyło się wręczenie. Dwa dni zwiedzaliśmy miasto – Salman wynajął przewodnika, a później pojechaliśmy na uroczyste zamknięcie granic między Pakistanem a Indiami (odbywa się codziennie o zachodzie słońca) – prawdziwy teatr w wykonaniu pograniczników,…

Wizyta Lekarska

Koniec końców doktor Dolittle zdecydował, że trzeba mi lekarza i zabrał mnie na wizytę do ich lekarza rodzinnego. Możliwość zobaczenia tego na własne oczy warta była katuszy, które przechodziłem (nie wspominałem jeszcze o biegunce). W warunkach Pakistańskich, na dzielnicy willowej w jednym z takich domów, na partezre mieścił się „gabinet”. Najpierw szło się wąskim korytarzem,…

Lahore

W Lahore przywitał nas kolejny oficer. Tym razem kolacja na dachu najdroższej restauracji z widokiem na Badshahi Mosqu. Towarzyszył nam młody chirurg i finansista. Nie wdając się w szczególy to spotkanie udowadniało, że zapewne na całym świecie duże, posiadane pieniądze nigdy nie przysłonią do końca „słomy wystajądcej z butów”. Zapewniono nam miejsce dla samochodu, rano po…

Awaria

Kolejny dzień, a dokładnie kilka godzin było najtrudniejszymi chwilami z całej dotychczasowej podróży. Od Islamabadu do Lahore (ostatnie miasto 15 km przed granicą indyjską) prowadziła nowoczesna autostrada. Zatrzymaliśmy się na stacji i po zatankowaniu samochód już nie zapalił. Dzień był pochmurny, a ja czułem się słabo. Nie potrafiłem uruchomić żadnych swoich zdolności. Dodatkowo przybijała mnie…

Nie do wiary jaka ona ważna! :)

Tym razerm kolacja była spokojnym spotkaniem przy dobrej muzyce. Cieszyliśmy się swoim towarzystwem. Rano wszyscy z niedowierzaniem nas witali. Przybiegł herbaciarz poganiając pomocnika niosącego tacę pełną herbat. Pod eskortą dwóch, mocno uzbrojonych samochodów pojechaliśmy do ogromnego kompleksu biurowego (Quetta uważana jest za bardzo niebezpieczne miasto) odebrać czekające już na nas NOC (nikt później już nie…

Quetta jak magnes….

Nazajutrz a właściwie tego samego dnia z przyczyn oczywistych – wyjazd przeciągał się. Żegnał nas najbliższy nam personel biura a ja pobiegłem szybko uściskać herbaciarza i jego pomocnika (w piwnicy biura była mała kantyna, w której wiecznie roześmiany herbaciarz z pomocnikiem cały dzień przygotowywali herbatę – to był prawdziwe misterium. Szczególnie przygotowywanie mojej ulubionej –…

Quetta – człowiek dla człowieka

Potrzebne były nam podstawowe zakupy i pakistańska karta sim. Z uwagi na to, że punkt był już zamknięty Mariola otrzymała od oficera telefon z prywatną kartą – do zwrotu na granicy 🙂 Po chwili pojawił się młody, uśmiechnięty, sympatyczny chłopak- Sami. Przedstawił się jako osobisty kierowca Ubiego i zaprosił na zakupy. Przed biurem na podjeździe…

Quetta

Biuro w Quecie wyglądało jak baza wojskowa – otoczona wysokimi murami, zwieńczonymi drutami kolczastymi. Stanęliśmy przed ogromną bramą. Mnóstwo ochrony. Jadący z nami przedstawiciel Custom salutował swoim zwierzchnikom. Zapadła decyzja, otworzyła się brama i zaparkowano nas na sporym placu wśród zarekwirowanych pojazdów. Po paru minutach, na piętrze urzędu stłoczeni w malutkim pokoiku toczyliśmy wstępny bój…

P A K I S T A N

Gdybym rozmawiał z moim dawnym przyjacielem – on powiedziałby wprost- przestań opowiadać swoje „kocopoły” i mów jak to wyglądało! 200 mln ludzi, ogromne rozwarstwienie społeczne, bieda, bałagan, bród, mnóstwo śmieci zalegających wszędzie, na każdym kroku ochroniarze, policja, wojsko – wszyscy z długą bronią, większość dróg słaba a ruch uliczny to jeden ogromny chaos. A jednak…