Gruzińska droga wojenna

Ostatnim punktem na naszej mapie Gruzji było przejechanie tak zwana Gruzińską Drogą Wojenną – to trasa od Tbilisi do Władykaukazu. Ok 150 km w jedną stronę. Ostatnią część trasy przejeżdż się na wysokości powyżej 2000 m – widoki powalające. Tym bardziej, że w Gruzji jesteśmy w październiku więc mamy odsłonę jesienną. Na końcu trasy zbliżamy…

Trochę bez sensu

W Batumi wszystkie drogi (w deptakowo-nadmorskiej części) – ładnych kilka kilometrów – ułożone zostały z małej kamiennej kostki (nastąpiło to już zapewne za „nowej” Gruzji). Na pierwszy rzut oka robi wrażenie (tym bardziej że z racji mojej profesji zdaje sobie sprawę ile to kosztuje). Jednak po dwóch dniach jeżdżenia po tym uroczym „dywanie” bolały ręce…

Tbilisi

Turystycznie Gruzja ma już zbudowane podstawowe zaplecze. Najlepiej widoczne jest to oczywiście w stolicy. Turystę przenocują, przewiozą busikami gdzie tylko będzie chciał i nakarmią. Z opowieści naszych znajomych wynika, że aby zobaczyć ją (Gruzję) naprawdę dziewiczą – spóźniliśmy się ok. 6 lat. Tbilisi zjechaliśmy rowerami, a potem przemyszkowaliśmy jeszcze pieszo zaliczając co ważniejsze miejsca. Mi…

Opuszczone uzdrowisko

Wracając do nostalgii, natrafiliśmy na miasteczko sanatoryjne wielkości ok. naszego Kołobrzegu. Bardzo pięknie położone, ze źródłami naturalnymi i niebywałym klimatem. Naliczyliśmy około 20 ogromnych, opuszczonych kompleksów z wyjątkowo piekną architekturą. Stoją tak zapewne od rozpadu ZSRR, w lepszym czy gorszym stanie – zamieszkiwane przez dzikich lokatorów. Obeszlismhy niektóre z nich, zaglądając gdzie tylko się dało.…

Batumi i delfiny

Pierwsze miasto do którego zawitaliśmy to nadmorskie Batumi. To taki nasz Sopot, z tą tylko różnicą, że oprócz nowych promenad i hoteli (Hilton, Sheraton itp.) występujących w obu miastach, Sopot ma klimatyczną starą część a tu mamy porażającą biedę i szarą, poradziecką spuściznę. W Batumi wydarzyły się trzy ważne rzeczy: 1. Mariola namówiła mnie na…