Uciążliwa gościnność?

Nie będąc jeszcze w Iranie czytałem opisy niektórych podróżników. Wspominali często, że gościna w tym kraju bywa dokuczliwa. Krzywiłem się i myślałem : NIEGODZIWCY. Ale po półtoramiesięcznym pobycie muszę przyznać, że mieli trochę racji. Pamiętam dyskusję podczas kolacji, kiedy spotkaliśmy się z rowerzystami: jeden z nich skarżył się, że nie wystarcza mu cierpliwości, bo gdziekolwiek…

Maraton gościnności

Zaczęło się zwyczajnie. Nowe miasto, szukanie miejsca, spojrzenia sąsiadów, ogarnęliśmy zakupy, drobne naprawy (zegarmistrz, krawiec), rowery zdjęte – jedziemy. Wieczorem pojawia się sąsiadka z najbardziej opancerzonego domu i wspomagana połączeniem telefonicznym z siostrzenicą mieszkającą w Kanadzie próbuje nas zaprosić, jednocześnie instruując co do względów bezpieczeństwa w tej dzielnicy. Jako oczekujący połączenia z Polską wymawiamy się…

Yazd

Dobilismy do Yazd po południu. Miasto ciekawiło mnie z dwóch powodów – jako nieliczne miało zachowaną starą część. Wskazywany w opisach powód takiego stanu rzeczy bardzo do mnie przemawiał: otóż, położone na pustyni, a dokładnie na styku dwóch pustyń omijane było przez najeźdźców z powodu odległości i trudnego terenu. Tym samym nie dokonywano zniszczeń. Drugi…

Pikniki – cudne spędzanie czasu!

W ogóle muszę przyznać, że z dostępem do wody w Iranie nie ma żadnego problemu. Gdziekolwiek się jest można napić się z rozmaitych kraników, kranów, można umyć ręce, naczynia czy owoce. Ma to oczywiście związek z ich posilaniem się… rozkładają dywan, czy koc dosłownie wszędzie. W biurze, w warsztacie, na chodniku, na trawniku, parkingu –…

Wiza do Pakistanu

W 20 godzin po dowedzinach Polskiego Konsulatu dostaliśmy odpowiedź od naszego konsula, która brzmiała mniej więcej tak: „proszę udać się do ambasady Pakistanu, najprawdopodobniej otrzymacie Państwo wizę tranzytową, 15-dniową, ale proszę pamiętać o czekającychy Was procedurach”. Cóż to była za radość!! Fafik patrzył na nas z niedowierzaniem i też „suszył” zęby! Raniutko ruszyliśmy do „Pakistańczyków”,…

Spotkanie w Tabriz

Spacerując po bazarze nagle zauważam znajome twarze Jeff i Nadine z Luxemburga, podróżujących na tandemie. Wyłonili się z tła iranskich twarzy (turystów nie problem odróżnić). Poznaliśmy się i ostatni raz widzieliśmy się w Trabzon (Turcja) podczas załatwiania wiz irańskich. Po krótkiej wymianie oststnich przeżyć z nieukrywaną radością przyjmujemy zaproszenie na kolację, w której uczestniczyć ma…