Awaria

Kolejny dzień, a dokładnie kilka godzin było najtrudniejszymi chwilami z całej dotychczasowej podróży. Od Islamabadu do Lahore (ostatnie miasto 15 km przed granicą indyjską) prowadziła nowoczesna autostrada. Zatrzymaliśmy się na stacji i po zatankowaniu samochód już nie zapalił. Dzień był pochmurny, a ja czułem się słabo. Nie potrafiłem uruchomić żadnych swoich zdolności. Dodatkowo przybijała mnie…

Nie do wiary jaka ona ważna! :)

Tym razerm kolacja była spokojnym spotkaniem przy dobrej muzyce. Cieszyliśmy się swoim towarzystwem. Rano wszyscy z niedowierzaniem nas witali. Przybiegł herbaciarz poganiając pomocnika niosącego tacę pełną herbat. Pod eskortą dwóch, mocno uzbrojonych samochodów pojechaliśmy do ogromnego kompleksu biurowego (Quetta uważana jest za bardzo niebezpieczne miasto) odebrać czekające już na nas NOC (nikt później już nie…

Quetta jak magnes….

Nazajutrz a właściwie tego samego dnia z przyczyn oczywistych – wyjazd przeciągał się. Żegnał nas najbliższy nam personel biura a ja pobiegłem szybko uściskać herbaciarza i jego pomocnika (w piwnicy biura była mała kantyna, w której wiecznie roześmiany herbaciarz z pomocnikiem cały dzień przygotowywali herbatę – to był prawdziwe misterium. Szczególnie przygotowywanie mojej ulubionej –…

Quetta – człowiek dla człowieka

Potrzebne były nam podstawowe zakupy i pakistańska karta sim. Z uwagi na to, że punkt był już zamknięty Mariola otrzymała od oficera telefon z prywatną kartą – do zwrotu na granicy 🙂 Po chwili pojawił się młody, uśmiechnięty, sympatyczny chłopak- Sami. Przedstawił się jako osobisty kierowca Ubiego i zaprosił na zakupy. Przed biurem na podjeździe…

Quetta

Biuro w Quecie wyglądało jak baza wojskowa – otoczona wysokimi murami, zwieńczonymi drutami kolczastymi. Stanęliśmy przed ogromną bramą. Mnóstwo ochrony. Jadący z nami przedstawiciel Custom salutował swoim zwierzchnikom. Zapadła decyzja, otworzyła się brama i zaparkowano nas na sporym placu wśród zarekwirowanych pojazdów. Po paru minutach, na piętrze urzędu stłoczeni w malutkim pokoiku toczyliśmy wstępny bój…

P A K I S T A N

Gdybym rozmawiał z moim dawnym przyjacielem – on powiedziałby wprost- przestań opowiadać swoje „kocopoły” i mów jak to wyglądało! 200 mln ludzi, ogromne rozwarstwienie społeczne, bieda, bałagan, bród, mnóstwo śmieci zalegających wszędzie, na każdym kroku ochroniarze, policja, wojsko – wszyscy z długą bronią, większość dróg słaba a ruch uliczny to jeden ogromny chaos. A jednak…

Podsumowanie

Iran to była wspaniała przygoda. Maleńka próba zrozumienia ludzi żyjących w zamkniętym kraju, ich przywiązania do religii, wpojonej nienawiści do hasła „Ameryka”, wynikających z zamknięcia różnic i ograniczeń – przejawiających się na prawie każdej z płaszczyzn. Uderzało nas zaślepienie wpojonym obtłumaczeniem zasad religijnych, nieprzyjmowaniem żadnych niewpasowujących się w te kanony argumentów i wszechobecny brak logicznego…

Motoryzacja

Motoryzacja osobowa i dostawcza opiera się głównie na rodzimej produkcji Saipa. Wyjątkowo wszechobecny jest Peugot (w postaci kilku starszych modeli) – podobno produkowany w Iranie, trochę Reanult, Mazdy, Toyoty. Raczej wygląda to monotematycznie. W motorach podobnie – jest ich mnóstwo – ale raczej jeden rodzaj. W ciężarówkach prym wiodą Mercedesy z lat 60-tych. Jest ich…

Wyspa jako nagroda

Opuszczając Shiraz naszym celem było Zahedan – miasto przy granicy z Pakistanem. Ale podczas pożegnania goszczący nasz „urzędnik” szepnął mi na ucho „koniecznie odwiedź wyspę Kish”. Nauczeni doświadczeniami, że takie wskazówki bywają bezcenne – 600 km więcej i kilka dni dłużej – nie robi różnicy – a więc kierunek – wyspa Kish. Po dotarciu do…