Pikniki – cudne spędzanie czasu!

W ogóle muszę przyznać, że z dostępem do wody w Iranie nie ma żadnego problemu. Gdziekolwiek się jest można napić się z rozmaitych kraników, kranów, można umyć ręce, naczynia czy owoce. Ma to oczywiście związek z ich posilaniem się… rozkładają dywan, czy koc dosłownie wszędzie. W biurze, w warsztacie, na chodniku, na trawniku, parkingu –…

Spotkanie w Tabriz

Spacerując po bazarze nagle zauważam znajome twarze Jeff i Nadine z Luxemburga, podróżujących na tandemie. Wyłonili się z tła iranskich twarzy (turystów nie problem odróżnić). Poznaliśmy się i ostatni raz widzieliśmy się w Trabzon (Turcja) podczas załatwiania wiz irańskich. Po krótkiej wymianie oststnich przeżyć z nieukrywaną radością przyjmujemy zaproszenie na kolację, w której uczestniczyć ma…

Jakie to wszystko ciekawe i przewrotne :)

Piszę ten tekst 13-go listopada. Siedzę w ładnej restauracji w Teheranie, w tle piękna muzyka. Mija prawie dwa tygodnie od wydarzeń opisywanych na granicy. 2000 kilometrów zrobionych po irańskich drogach i szutrach. Zjechaliśmy do stolicy aby zmierzyć się ze zdobyciem wizy pakistańskiej. Bo paradoks polega na tym, że mamy wizy do Indii (wielokrotnego wjazdu) a…

Wiara i kolejka wpisana do Guinessa.

Ormianie to podobno najstarszy naród Chrześcijański – i naród który NIGDY tej religii nie zmieniał . Są dumnymi mężczyznami, podobnie jak w Gruzji, Turcji, Albanii, Macedonii – okazują sobie uczucia. Często chodzą pod rękę, czy z ręką na ramieniu. Bardzo często też tu w Armenii zauważałem mężczyzn z różańcem w ręku. Dominują tu klasztory, często…

Gruzińska droga wojenna

Ostatnim punktem na naszej mapie Gruzji było przejechanie tak zwana Gruzińską Drogą Wojenną – to trasa od Tbilisi do Władykaukazu. Ok 150 km w jedną stronę. Ostatnią część trasy przejeżdż się na wysokości powyżej 2000 m – widoki powalające. Tym bardziej, że w Gruzji jesteśmy w październiku więc mamy odsłonę jesienną. Na końcu trasy zbliżamy…

Trochę bez sensu

W Batumi wszystkie drogi (w deptakowo-nadmorskiej części) – ładnych kilka kilometrów – ułożone zostały z małej kamiennej kostki (nastąpiło to już zapewne za „nowej” Gruzji). Na pierwszy rzut oka robi wrażenie (tym bardziej że z racji mojej profesji zdaje sobie sprawę ile to kosztuje). Jednak po dwóch dniach jeżdżenia po tym uroczym „dywanie” bolały ręce…

Opuszczone uzdrowisko

Wracając do nostalgii, natrafiliśmy na miasteczko sanatoryjne wielkości ok. naszego Kołobrzegu. Bardzo pięknie położone, ze źródłami naturalnymi i niebywałym klimatem. Naliczyliśmy około 20 ogromnych, opuszczonych kompleksów z wyjątkowo piekną architekturą. Stoją tak zapewne od rozpadu ZSRR, w lepszym czy gorszym stanie – zamieszkiwane przez dzikich lokatorów. Obeszlismhy niektóre z nich, zaglądając gdzie tylko się dało.…