Dziura w czasie.

Opuściliśmy miejsce do którego przypływały delfiny i przenieśliśmy się ok. 30 km. Po ustaleniach z Mariolą, nazwę to miejsce „plaża totalnej wolności”. Spędziliśmy tam około tygodnia, ale to była naprawdę chwila. Byłem tam drugi raz, i na pewno na pewno wrócę. Więcej napisać oficjalnie nie mogę. P.S. I delfiny tam raczej nie przypływały. Tak więc…

Żyjemy tu nago.

Kilka dni minęło… minęło za szybko. Post powinien być umieszczony 16 lipca. Pobudka po 8.00, śniadanie, kawka, parę godzin na moim ulubionym kamieniu… próbuję zgłębić moc takiego miejsca. Na pewno muzyka fal uderzających o skały, na pewno słońce i odosobnienie. Najczęściej dopiero głód potrafi wytrącić mnie z letargu. Idealne miejsce do czytania i do pisania.…

Ruszyliśmy…

7 lipca i znów jesteśmy w Chorwacji. I tak jak rok temu zawitaliśmy do Istrii – pogoda, wino w lodówce.. Schodzimy z obrotów, z gorączkowych, rocznych przygotowań do wyprawy. Zgodnie z mój ą filozofią – przygotować co się da, przebudować auto po zeszłorocznych obserwacjach, podomykać sprawy i wydostać się z kraju – zerwać te niewidoczne…