Tę historię przeżył i opowiedział mi nasz pies – Fafik, ja tylko ją spisałem. Pewnego wieczoru w Bombaju mój pan podekscytowany zaproponował, że zaprasza mnie i moją Panią na romantyczny spacer nad morze. Ależ ja się ucieszyłem! W końcu porządnie sobie połażę i poniucham to i tamto. Bo przecież te ostatnie kraje, a szczególnie Indie to jakiś szok. Wszystko żyje wolno, świat posatwiony na głowie. Krowy na ulicach, opalają się na plażach, uśmiechnięte świnie chodzą gdzie chcą, psy żyją rodzinami wolno w grupach, małpy na drzewach – włażą mi do samochodu i jeszcze te rozmaite ptaki i wiewiórki. Swobodnie tu iść na spacer nie sposób, bo zaraz interesują się mną przedstawiciele mojej rasy. Ja oczywiście strugam chojraka – mogę sobie na to pozwolic 🙂
Mój Pan jest zodiakalnym lwem 🙂 kiedy zbliża się zorganizowana grupa bierze mnie na rękę a drugą wystawia w ich kierunku i coś spokojnie do nich mówi, patrząc im prosto w oczy. Zawsze potulnie odchodzą. Kiedy idziemy z kijem – nawet nie podejdą. Krowy to ja ignoruje – nie kumam tylko tych małp – jedna wlazła mi do auta i wyniosła dwa banany! Prostactwo!
Ruszyliśmy więc na wspominany spacer i oczywiście na każdym rogu mój Pan studził zapały zainteresowanych osobników. I nagle ją ujrzałem! Szła z przeciwka, też na smyczce, wypłoszowata, młoda, wyższa od mnie (o dwa razy).. moja Pani pozwoliła mi się z nią przywitać, sama wdając się w dłuższą rozmowę z właścicielem mojej piękności. Zostaliśmy zaproszeni do domu mojej uroczej suczki, która miała na imię Chocolate. Duży apartament urządzony w starym stylu. Puszczono nas wolno… te kilka godzin to było ….. 🙂 tak… mój Pan miał rację, Bombaj to fascynujące miasto i niezwykle uwodzicielskie. Później na męskim spacerze, kiedy ja opowiadałem mu o Chocolate, o jej pocałunkach i niewinnych figlach i niezwykłej mądrości (wiedziała, że gdy się niewinnie pokłada niby zmęczona niweluje różnicę wzrostu) on zdradził mi, że w tym apartamencie bywał również jego autor i bohater książki. Pokiwaliśmy zgodnie głowami i obsikaliśmy to samo drzewo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: