Po Amritsar zrobiliśmy turystyczny trójkąt – Delhi, Agra i Jaipur. I pisząc zrobiliśmy – nie mijam się z prawdą. Zawsze przychodzi ten sam dylemat z miejscami turystycznymi. Wiadomo, że będzie dupa z otoczeniem – to zawsze jest tak, że wszystko dookoła żyje z turystów, przyciągnaych do tego konkretnego miejsca a my nie nawidzimy jak traktuje się nas, jak 3-tygodniową maszynkę do wyciągania pieniędzy. Pomału mój wygląd – co mądrzejszych – informuje, że „ten to chyba mocno je***ty, nie turysta, tylko taka country łazikunda” i jest ok – ale zresztą trzeba sobie radzić. I wracając do tematu to te trzy miejsca same w sobie bardzo mocną bronią swojej pozycji. Mają potencjał i pomimo słabego otoczenia, w żaden sposób nie umniejsza to ich wielkości. Bronią się godnie. Warto było je zobaczyć, poczuć – szczególnie Taj Mahal – pomnik miłości. Jest taki moment, że widząc go z odpowiedniego miejsca i kąta – naprawdę „powala z nóg”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: