Niecałe dwie godziny i byliśmy po wszystkich granicznych formalnościach. Tym razem nie było emocji – posiadaliśmy wszystkie dokumenty. Celnicy zabrali pierwszą kartkę z karnetu, krótkie, lakoniczne przeszukanie, o dokumenty psa nawet nikt nie zapytał. Nudy!
Najwspanialsza z tego wszystkiego była krótka chwila, kiedy zbliżasz się od strony Pakistanu, otwiera się brama i wjeżdżasz do ogromnego – coś na kształt amfiteatru. Pierwsze dni w Indiach, a właściwie prawie 3 tygodnie to próba odnalezienia się. Chociaż Pakistan był do 1947 roku częścią Indii, wiele jest podobieństw, to jednak nie to samo. To już w moich oczach zupełnie inna historia i klimat. Pakistan był jak żywy organizm bez skóry. Wszystko wrażliwe, otwarte, widoczne. Tu nagle zostaliśmy sami, bez przyjaciół, bez pomocnej ochrony, a Hindusi nie są tak otwarci jak Irańczycy czy Pakistańczycy – potrzebują czasu.

W pierwszym większym mieście, Amritsar, przez przypadek natknęliśmy się na dwa argentyńskie kampery – jednym podróżowali nasi znajomi – Hernan i Paula z dziećmi, a drugim ich rodacy Anibal i Belem. Stanęliśmy obok nich i po mału dostosowywaliśmy się tam do nowych warunków.
Tam też po raz pierwszy zetknęliśmy się ze świątynią Sikhów, Golden Temple. Tam zrozumiałem, że trzeba być cierpliwym, że Indie mnie zachwycą, ale trzeba czasu. Nie myliłem się.
Golden Temple to ogromna świątynia robiąca wrażenie, bo wygląda jakby była ze złota.
Ale nie to jest ważne. Napewno nie jest kiczowatą, turystyczną atrakcją i pomimo ogromnej liczby odwiedzających ją wiernych oraz tak rodzimych jak i zagranicznych turystów jest w niej „ to coś” , pewnego rodzaju spokój.

Ale to jeszcze nie wszystko. Na całej powierzchni świątyni pielgrzymi mogą spać – kładąc się oczywiście na kamiennych posadzkach, wykąpać się i zjeść posiłek. Na ogromnej jadłodajni serwowane są posiłki (bardzo smaczne) – w samym Golden Temple wydawanych jest 10.000 porcji na dobę, przygotowywanych przez ciągle zmieniających się wolontariuszy. Odwiedziliśmy kilka świątyń Sikhów – zawsze nas nakarmiono i zawsze odczuwana była energia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: