Opuszczając Shiraz naszym celem było Zahedan – miasto przy granicy z Pakistanem. Ale podczas pożegnania goszczący nasz „urzędnik” szepnął mi na ucho „koniecznie odwiedź wyspę Kish”. Nauczeni doświadczeniami, że takie wskazówki bywają bezcenne – 600 km więcej i kilka dni dłużej – nie robi różnicy – a więc kierunek – wyspa Kish.
Po dotarciu do portu Bandar Cherek i nieudanej próbie zakupu biletu na prom, który miałby przetransportować kampera na wyspę (zwykłe promy zabierają tylko osobówki i ta cena była już dla nas zbyt wysoka, więc zaniechaliśmy poszukiwania przewoźnika transportującego większe pojazdy-należy pamiętać ze w Iranie nie działają karty bankomatowe innych krajów – trzeba się oprzeć na gotówce przywiezionej z zewnątrz i wymieniać w kantorach na tutejsze Riale). Odpoczęliśmy jeden dzień w portowym parku i nazajutrz raniutko rowery, Fafik w koszyk i promem osobowym popłynęliśmy na wyspę. Sam zakup biletów był nie lada przygodą ćwiczącą cierpliwość. Jednak w krytycznym momencie znalazła się irańska dusza, która pomogła Marioli – przyspieszając naszą kolej. Później dostanie się na prom przynajmniej dwukrotnie przepełniony okazało się następnym wyzwaniem – w końcu płynęliśmy na dachu w otoczeniu młodych sportowców i tam nawiązaliśmy znajomości, które okazały się później pomocne. Myślę, że największy problem dla nas -Europejczyków, a już w ogóle dla mnie – osoby całe życie prowadzącej własną działalność – jest zderzenie się z ich sposobem myślenia, organizacji – w naszym rozumowaniu BRAK ORGANIZACJI. Sprzedaż biletów czy załadunek promu, który przecież pływa codziennie w moim odczuciu powinny być doprowadzone do perfekcji. A to wyglądało jak heroiczna akcja ratunkowa, nad którą nikt nie panuje. A jednak koniec końców – prawie wszyscy kupili bilety, wsiedli i prom płynął – tyle, że godzinę później.
Na wyspie odprawy celne jak przy zmianie kraju. Wyspa ta jest strefą wolnocłową, znajduje się tu mnóstwo firmowych sklepów i luksusowych salonów samochodowych. Niespotykanych oczywiście w Iranie. Już chwilę po opuszczeniu terminala dotarło do nas, że wyspa jest rajem stworzonym przez władze – jako swoista nagroda za znacznie trudniejsze życie w Iranie.. Klimat przypominający Wyspy Kanaryjskie momentlanie wprowadza w nastrój urlopowy. Pomimo początku grudnia i faktu, że 1.5 godziny promem i 300 km dalej jest po prostu zimno, tu jest ciepło – ponad 30 stopni w dzień i ok. 15 w nocy. Plaże piękne (kamperem mógłby stawać w wielu miejscach praktycznie przy wodzie), czysto, schludnie, infrastruktura do wypoczynku, ścieżki rowerowe, sklepy, restauracje, hotele. Ruch na ulicach znacznie spokojniejszy, wręcz kulturalny. Naprawdę niewiarygodne, że to część Iranu. Oj! Żebyśmy wiedzieli, że tak to wygląda – inaczej rozplanowalibyśmy czas i pieniądze. Przerzuciłbym kampera na wyspę i zrobił z tydzień prawdziwego urlopu. Trudno.

W pierwszy dzień objechaliśmy całą wyspę (ok. 60 km). Wróciliśmy na ostatni prom – dostaliśmy zgodę policji na opuszczenie wyspy – dopiero przy kasie zapadła decyzja, że zostajemy jeszcze dobę 🙂 🙂 🙂
Z kilku opcji noclegu (na dziko w opuszczonym hotelu, w wynajętym apartamencie wybieramy pomoc zapoznanego na promie menagera sportu, który prznocował nas w jenostce wojskowej).

Rozładowany telefon, awaria mojego roweru, słaby angielski managera i pies cały dzień w koszyku – wszystkie te czynniki złożyły się na emocjonującą przygodę. Koniec końców dotarliśmy do jednostki ok 1 w nocy. Rower po nocnym odpoczynku 🙂 pomimo poważnej awarii wytrztmał cały kolejny dzień i przejechał kolejne 40 km. Dowiózł mnie na ostatni prom (mnie i oczywiście Fafika – obaj ładnie poprosiliśmy rower o pomoc 🙂 )
Kilka dni później z nieocenioną pomocą kierowców ciężarówek – skutecznie naprawiłem awarię. Tylko jeden szczegół rzuca cień na urokliwość tej wyspy: otóż fakt, że ze względów religijnych tak w Iranie, jak i tutaj nie można się rozbierać do strojów plażowo-kąpielowych – nam znanych.

Jest stworzona specjalna plaża tylko dla kobiet – bardzo mocno strzeżona i tam podobno kobiety opalają się nawet topless – nie wystarczyło czasu żeby to sprawdzić . Te i inne ciekawe informacje związane z wyspą uzyskaliśmy od zapoznanej obsługi terminala.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: