Około 1000 km do granicy pakistańskiej… po drodze stuknęło 17 000 km – i czas pierwszej wymiany oleju. Znajdując opuszczony kanał spokojnie mechanikuję 🙂
Mając zaproszenie od znajomego znajomego 🙂 nadrabiamy kolejne 200 km i lądujemy w mieście Khash – region Beludżystan. Stąd zostaje 70 km do przejścia granicznego. Gości nas rodzina, a dokładnie syn – nauczyciel angielskeigo. Korzystamy z zamkniętego podwórka, prądu, prysznica, pralki i regionalnych posiłków. Słowem – czynimy ostatnie przygotowania przed Pakistanem.
Gościna ta należy do najbardziej radykalnych jakich udało nam się doświadczyć. Sztywny podział ról, mężczyzna na piedestale, kobieta uległa – generalnie w kuchni.. Z częścią kobiet (siostry, żony) Rafał jako mężczyzna – nie mógł się w ogóle zobaczyć. Przypadkowe zdjęcie mamy – pod pretekstem obejrzenia innych – zostało dość kulturalnie ale stanowczo usunięte z aparatu.
Ostatnie 80 litrów potrzebnego paliwa dosłownie zdobywamy na obleganych długimi kolejkami stacjach. Ze względu na kontrabandę paliwo jest limitowane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: